WOJNA ROBINÓW  /  K O M I K S Y  /  ARENA HORROR
   
   


WOJNA ROBINÓW

Nad Gotham City dalej piecze sprawuje Batman, jednak nie jest nim Bruce Wayne, który z życia nietoperza nic nie pamięta. Batman pełni teraz raczej symboliczną funkcję. Mimo, tego że komisarz Jim Gordon stara się jak może, to i tak nie on dyktuje warunki. Nad wszystkim piecze sprawuje policja, której logo znajduje się na zmechanizowanej zbroi nietoperza. Taka sytuacja na rękę jest dla Trybunału Sów, która wiele straciła przez Batmana. W mieście rodzi się ruch społeczny, który ma za zadanie bronić społeczeństwa. Grupa ta bierze przykład z wychowanków Batmana - Robinów i sygnuje się właśnie ich znakiem - R. Jednak coś idzie nie tak i dla miasta stają się oni wrogami. Zostaje wydany na nich wyrok i stają się zwierzyną łowną, a to pod czujnym okiem Trybunału Sów. Robini nie pozostawią ich na pastwę losu. Jednak czy wszyscy Robini są w stanie pomóc? Jaki interes w tym wszystkim ma Trybunał Sów?

"Wojna Robinów" to bardzo dziwny twór, który jest zlepkiem ośmiu opowiadań z rożnych serii. Zastanawiam się, czy był sens takiej operacji, skoro historie te nie zawsze się ze sobą łączą, mimo iż dla laika tworzą coś co może się podobać. Jest to swoisty hołd dla pomocników Batmana, którzy w lepszy, czy gorszy sposób przysłużyli się społeczeństwu. Oczywiście nie zabrakło krótkich epizodów poświeconych Robinom, którzy w końcu muszą połączyć swoje siły, co nie będzie łatwe. Główny wątek opiera się na samozwańczej grupie obrońców miasta, którzy wzorują się na Robinach. I to właśnie dzięki nim mamy trochę powiewu świeżości, a nie tylko superbohaterskie wyczyny. Wielokrotnie widać w ich zachowaniu amatorszczyznę, brak powstrzemięźliwości i chęć załatwienie czegoś jak najszybciej. I to właśnie przez takie ich zachowanie zostaje wydany na nich wyrok, a przyczyną po części jest śmierć policjanta i przestępcy. Stają się oni wtedy zwierzyną łowną i policja zaczyna wyłapywać ludzi ze znakiem 'R', jak również ubranych na czerwono, co czasami prowadzi do śmiesznych sytuacji (złapanie człowieka w czerwonych trampkach). Najważniejsze jest to, że nie możemy narzekać na brak akcji. Dzieje się dużo i jest ciekawie. Trochę można zawieść się na warstwie rysunkowej. Mamy tutaj taki wachlarz rysowników i ich stylów, że na pewno znajdziecie swoją ulubioną kreskę. Dla mnie jest tego za dużo. Nie wiadomo kiedy zmienia się dany rysownik, co skutkuje małym bałaganem. Co powiecie na to, że album współtworzy około trzydziestu rysowników, a każdy z nich powiada inny warsztat. Rozstrzał jest bardzo duży, od realistycznej kreski skończywszy na stylu rodem z lat osiemdziesiątych. Wydanie Egmontu stoi na bardzo wysokim poziomie. Twarda oprawa z świetnej jakości papierem kredowym i nadrukiem. "Wojna Robinów" to niezła pozycja, jednak nie sądzę, żeby pozostała u nas w pamięci na dłuższy czas. Jest to dobre uzupełnienie Batmana, dlatego warto zapoznać się z tą pozycją.

     

 
 



 


:: TYTUŁ POLSKI ::
Wojna Robinów

:: TYTUŁ ORYGINAŁU ::
Robin War

:: SCENARIUSZ ::
Lee Bormejo, Ray Fawkes, Brenden Fletcher, Patrick Gleason, Tom King, Scott Lobdell, Will Pfeifer i Tim Seeley

:: WYDAWCA POLSKI ::
Egmont Polska

:: WYDAWCA ORYGINAŁU ::
DC Comics

:: ROK WYDANIA ::
PL 2017

:: KOMIKS DOSTARCZONY PRZEZ ::



 

 
 


AUTOR:
PASTOR